Jak otrzymałem naukę ...
- sbuchelt
- 4 godziny temu
- 3 minut(y) czytania
Nadszedł trzydziesty trzeci rok mojego życia. Od dawna czułem, że będzie to rok wyjątkowy. Moje postępy w duchowych praktykach rosły i natchniony przez Joganandę i jego „Autobiografię Jogina” czułem pewność, że odnajdę kiedyś Boga. Koleżanka opublikowała na swojej stronie internetowej medytację Metta Bhavana zwaną medytacją miłującej dobroci, Polega ona na kreowaniu pozytywnych myśli-przekazów w stronę własną,następnie tzw.”przyjaciela”, tzw „wroga” czyli osoby z którą łączy nas konfliktowa historia oraz w stronę kogoś dla nas neutralnego. Sentencje które powtarzamy to: „Niech ja jestem spokojny, niech ja jestem szczęśliwy, niech ja jestem bezpieczny, niech ja jestem zdrowy. Dla „przyjaciela”, „wroga” bądź osoby neutralnej odpowiednio „Niech jest spokojny, niech jest szczęśliwy, niech jest bezpieczny,niech jest zdrowy.” Bardzo mi się owa medytacja spodobała i zrobiłem ją dla wszystkich członków mojej rodziny.
Na urodziny koleżanka podarowała mi książkę Luise Hay, traktująca o uzdrawiających afirmacjach. Przeczytałem z zainteresowaniem. Ponieważ miałem problemy pooperacyjne, poszedłem do lekarza medycyny chińskiej. Kobieta stosowała masaże energetyczne i poddałem się zabiegowi z przyjemnością. Jednym z elementów zabiegu było energetyzowanie punktu pomiędzy brwiami. Kiedy wyszedłem z jej gabinetu towarzyszył mi spokój a przed oczami widziałem fioletowe światło. Wróciłem do domu a światełko przed oczami nie malało nawet na sekundę, Przed pójściem spać wziąłem do ręki książkę z owymi afirmacjami Louise Hay. Czytałem z ciekawością i zauważyłem, że ilekroć przeczytam jakąś afirmację, moje ciało natychmiast subtelnie reaguje, A to wątroba, a to jelita – wszystko to czułem.
Ostatnią afirmacją jaką przeczytałem była afirmacja dla uzdrowienia mózgu i brzmiała „Bóg oświeca mnie teraz”. Położyłem się spać z zadowoleniem obserwując fioletowe światło przed oczami. W trakcie snu nagle poczułem jakąś energię płynącą do mojego gardła,. Usłyszałem coś w rodzaju huku a następnie głos, który powiedział „Niech ja jestem spokojny, niech ja jestem szczęśliwy, niech ja jestem bezpieczny, niech ja jestem zdrowy, niech ja jestem wolny”. Nagle przebudziłem się przebywając świadomością ponad moją głową , całe moje ciało było ze światła, białe i półprzezroczyste niczym kryształ. Cała rzeczywistość w moim pokoju była ze światła – biurko, kredens, łóżko, ściany, podłogi, powietrze – wszystko było ze światła które delikatnie falowało w miejscu – wibrowało. Głos następnie powiedział - Możesz użyć tej medytacji aby uwolnić się z kręgu narodzin i śmierci raz na zawsze. Najlepsza afirmacja dla Ciebie to : „Ja akceptuję życie takim jakie jest, dziękuję za wszystkie wydarzenia za mną i przede mną.” Zapytałem :” Po co się narodziłem, po co przyszedłem na ten świat?” Głos odpowiedział - „urodziłeś się żeby z akceptacją wyrażać swoją twórczość”. Następnie poczułem, że obecność ta wycofuje się a ja zapadłem w sen. Kiedy przebudziłem się natychmiast zapisałem przebieg całej tej rozmowy. Byłem bezgranicznie szczęśliwy, że Bóg mnie odwiedził, pobłogosławił i zostawił mi te bezcenne nauki. Byłem też bezgraniczne szczęśliwy ponieważ stan boskości mnie nie opuścił. Mój umysł był czysty – wolny od ruchu myśli, nigdy wcześniej nie czułem się tak obecny w ciele – czułem każdą jego część i towarzyszyła mi bezgraniczna szczęśliwość. Kiedy wyszedłem z domu, wszystko wokół mnie promieniało energią i żywotnością a jednocześnie było nieustannie świeże – istniała tylko chwila teraźniejsza i wszystko w tej chwili było święte i szczęśliwe. Stan towarzyszył mi jeszcze przez kilka godzin po czym znowu powróciłem do ruchu myśli w umyśle i mniejszym odczuwaniu ciała. Stan bycia tu i teraz zmienił się znów w przeszłość – teraźniejszość – przyszłość.
Zdecydowałem się mój drogi czytelniku podzielić tymi naukami z Tobą i innymi dla dobra i radości innych dusz które poszukują Boga i bardzo go pragną. Od teraz mogą użyć tej medytacji aby odnaleźć Boga oraz uwolnić się raz na zawsze.


Komentarze